Na Dobry Początek...

Długo zastanawiałam się nad tym jak zatrzymać chwile, które są dla mnie ważne i cenne.


Obok tych, które zapisuję i ofiaruję kiedyś mojej Córce, postanowiłam zachować także te, które wiążą się z moją pasją jaką jest gotowanie i pieczenie...
Kuchnia jest i była zawsze ważnym elementem tradycji domu moich Rodziców, Dziadków a teraz także naszego Domu Na Grabinie. Jest pełna smaków, które wiążą się z ludźmi, historiami i uczuciami.
Tych, którzy tu trafią zapraszam więc Na Grabinę.

Do domu. Do mojej kuchni.

Pozdrawiam Was ciepło
Monika


sobota, 4 kwietnia 2015

Wielkanoc 2015 :) I wszystko już jest.



Mili.
Najpiękniejszych rodzinnych Świąt Wielkanocnych,
dla Was i Waszych Bliskich.
Monika :)


Babka z ajerkoniakiem White Plate...


Kruche ciastka - produkcja Karolinki :)




Kajmak także White Plate - cukier +mascarpone :)



I jesli komuś brak zielonego na stole.
Jeszcze cieplutki przepis dyktowany z Gdyni od Asi i Ewy - na roladę szpinakową z serkiem Almette i łososiem :)

ROLADA SZPINAKOWA Z ŁOSOSIEM

opakowanie szpinaku mrożonego (liście)
łyżka masła
4 ząbki czosnku
4 jajka
2 łyżki mąki

1.5 opakowania serka almette - ziołowego (lub innego)
ok. 180 g plastów wędzonego łososia


Szpinak smażę na maśle, doprawiam do smaku solą, pieprzem i dodaję rozgnieciony czosnek.
przestudzony szpinak rozdrabniam (ja w blenderze).
Białka jaj ubijam na pianę, dodaję przestudzony szpinak, mieszam rózgą, dodaję żółtka jaj - nadal mieszam delikatnie. Przez sito przesypuję do masy dwie łyżki mąki. Delikatnie mieszam.

Masę rozprowadzam na papierze, położonym na blasze piekarnika.
Piekę w temp. 200 st - przez 25 minut.

Ciepły spód smaruję serkiem, rozkładam łososia i delikatnie zwijam od dłuższego boku.
Smacznego!
M. :)

środa, 1 kwietnia 2015

Trochę za szybko, ale będzie :) Wielkanoc 2015




Takiego tempa jeszcze nie było. Tu studia, tam zajęcia z dziećmi, tu zajęcia dziecka prywatnego ;), nie piorę firanek. Jednak uprałam. Nie uprasuję prześcieradła...cholera nie umiem.
O północy siadam na łóżku. " Grad mówili w pogodzie? JAAAkub bratki?!!!" On:
"ZA-PO-MNIJ"...
Słyszę w wiadomościach : "Nikolas najpotężniejszym orkanem ostatnich lat..." " Ach, jakie piękne imię dla syna.." On: "ZA-PO-MNIJ". :)))

No to święta ;) Będzie na pewno pasztet, który uwielbiam i ten obłędnie-zapowiadający się mazurek, ze słonym kajmakiem, który widziałam u Trufli - tu :)

Karolina: - Mamooooo, proszę zrób piernik!!! Kocham go (???, piernik bożonarodzeniowy, super!)
Mama: - Kajmak, nieeeeeeeeeee, chcę szarlotkę.
Jakub: - Ja chcę śledzia...
Jasne. :)
***

A poniżej przepisy, z których sama będę korzystała. Uściski dla Was największe!



biały krem z kalafiora

mazurek makowy

mazurek królewski

kruche tartaletki z owocami

sernik Marty Gessler

sernik z brzoskwiniami

babka orzechowa

pomarańczowa babka wielkanocna


babka cytrynowa

ćwikła

pasztet z soczewicy

pasztet

wtrawne mufiny

chleb polski

niedziela, 22 marca 2015

Zielone na przetrwanie. Zapiekanka z kaszy i szpinaku :)



Lubię stołówki. Lubię surówki z buraka, lubię ziemniaki i kotlety z ziemniaka, kotlety z jajka... i inne dziwne wymysły gdzie nie ma mięsa. Kiedy wszystkimi telepie na widok "szpitalnej" marchewki z groszkiem - ja mogłabym obskoczyć porcje z sąsiednich stolików. Czemu? Być może dlatego, że ja jadłam zawsze w domu. Mama czekała z pierożkami, placuszkami, domowym makaronem, najlepszymi na świecie - to pewne. Ale klimat stołówek i ten inny smak zawsze budziły ciekawość.
I chyba tak mi zostało. Kiedy w uczelniamym bufecie jadłam ostatnio zapiekankę ze szpinaku i kaszy jaglanej...skończyłam na dwóch porcjach :)
Dziś zapiekankę zrobiłam w domu, i z pełnym brzuszkiem, znowu po dwóch porcjach...mogę ją z czystym sumieniem polecić. Na oiad, do obiadu, na kolację...pyszna. Pod warunkiem, że się jada szpinak!

I choć jednodniowy śnieg ochłodził nieco mój wiosenny entuzjazm - mam nadzieję, że zielone na talerzu pozwoli przetrwać słabsze dni. Tym bardziej, że do ogrodu już przywiozłam samochód drzew i bratków! :)




ZAPIEKANKA Z KASZY I SZPINAKU


2 opakowania mrożonego szpinaku
4 ząbki czosnku
1 kubek kaszy jaglanej
łyżka oleju
2 łyżki śmietany 18 %
3 jaja
łyżka masła, łyżka bułki tartej
2 łyżki parmezanu

Nagrzewam piekarnik do 180 st.
Kaszę ( 1 kubek kaszy = 2 kubki wody) gotuję 20 min. Na pataleni duszę szpinak, a kiedy jest już rozmrożony - dodaję czosnek i przyprawiam solą oraz pieprzem do smaku.
Szpinak i kaszę mieszam. Wbijam 3 jajka, dodaję śmietanę, doprawiam do smaku.
Na tym etapie można dodać np. pokruszoną fetę. Wszytskie dokładnie ale niezbyt długo mieszam.
Naczynie żaroodporne smaruję masłem i wysypuję bułką. Przekładam masę do naczynia i piekę przykytą przez 50 minut. Po tym czasie zdejmuję folię aluminiową, posypuję zapiekankę parmezanem i piekę ok. 10 min.
Smacznego!


niedziela, 8 marca 2015

Leniwie, ciut niepoważnie i na ciepło ;)




Niedzielny czas powolutku płynie...cieplutko, domowo. Tak jak lubię najbardziej. Dziś nikt nie miał ochoty na "poważny" obiad - więc powstały niepoważne gorące kanapki. Z mielonym (mięsem z łopatki), pełne warzyw, sosu chrzanowego...w towarzystwie domowych frytek

Leniuszka Wam życzę ;)
M.

wtorek, 24 lutego 2015

Drożdżówka na przeziębienie. W końcu trafię do łóżka...


Najpierw byłam zła bo byłam chora a musiałam wciąż wychodzić z domu i coś załatwiać... Kiedy w końcu zostałam, byłam tylko ja, łóżko i kubek z gorącą herbatą i można było chorować iiiiile się da - to dorwałam się do piekarnika. I do drożdży.
Najpierw przypomniałam sobie fajny (bo szybki) przepis na naprawdę lekkie i puszyste drożdżowe, potem jeszcze za jednym zamachem zrobiłam kajzerki.
I zaraz się położę...

Nie dawajcie się przeziebioniom! :)





BUŁKI DROŻDZOWE
przepis za Liską – tu, autor: M. Zielińska, Drożdżowe Wypieki


320 g mąki pszennej przesianej
6 g drożdży świeżych
100 ml mleka
60 g cukru
60 g rozpuszczonego i ostudzonego masła
2 jajka
skórka starta z 1 cytryny
3/4 łyżeczki soli

Mąkę przesiać.
W letnim mleku rozpuszczam drożdże z odrobiną cukru i zostawiam w ciepłym miejscu, by się "ruszyły".
Do mąki dodaję stopniowo – zaczyn, cukier, masło, powolutku mleko. Wyrabiam ciasto ponad 10 minut – do momentu aż odchodzi od brzegów naczynia.
Ciasto zakrywam w misce folią i odstawiam w ciepłe miejsce na 2 godziny.
Wyrośnięte – dzielę na bułki i układam na blasze – w odstępach ok. 1.5 cm.
Odstawiam do drugiego rośnięcia na ok. 1.5 godziny.
Piekarnik nagrzewam do 180 st. Przed włożeniem bułek smaruję je jajkiem rozmąconym z wodą.
Piekę ok. 20 minut, pilnując by się zbyt nie zrumieniły.
Smacznego.
M.

czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty Czwartek i plany o poranku :)


Od bardzo dawna...właściwie nie wiem od kiedy mam dziś pierwszy dzień wolny!
Niespiesznie piję drugą kawę, przewracam kartki kalendarza nie tracąc kontaktu z rzeczywistością i cieszę się jak dziecko z Tłustego Czwartku!

Sama nie wiem co za chwilę zmajstruję, składniki mam na wszytskie ostatkowe słodkości...a nosi mnie nie ziemsko. Dla Wszystkich którzy tak jak ja - są przed smażeniem - kilka moich ulubionych przepisów i zdjęć z ubiegłych lat. Tłuściutkie uściski :*
M.



FAWORKI
10 żółtek
ok. pół kilograma mąki (do 600 g)
1/4 szklanki wódki
2 łyżki kwaśnej śmietany

do obsypania: cukier puder wymieszany z cukrem waniliowym
do smażenia: 3 planty

3/4 mąki przesiewam na stolnicę lub do misy miksera. W środek wbijam żółtka i zaczynam szybko zagniatać ciasto. Stopniowo dodaję śmietanę - zagniatam - wódkę - zagniatam. Jeśli ciasto jest zbyt klejące dodaję mąkę - od Autorki - przepisu wiem, że "dawać tyle mąki ile się wgniecie"...czyli trzeba gnieść, gnieść i gnieść - by było gładkie i delikatne. Bez grudek i nie zbite na kamień.

Ja do wyrabiania ciasta używam także maszynki do makaronu, przepuszczając przez "wałkownicę" kilka razy, na końcu zaś z ciasta szykuję wałeczki, które po sprasowaniu - stają się jednolitymi wstążkami.
Tłuszcz rozgrzewam na dwóch patelniach. Nacinam, wywijam (ja - czyli Karola ;) i smażę. Cukrzę i jem :)


SZYBKIE PĄCZKI

1.5 kubka mąki pszennej przesianej
200 gramowe opakowanie serka homogenizowanego waniliowego
3 jajka
łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczka cukru
łyżka octu
szczypta soli

olej do smażenia ( w rondelku)

dodatki wedle uznania: cukier puder, konfitura z róży, malin...

Twarożek łączę trzepaczką z jajkami, powoli dodaję mąkę, proszek, cukier, sól, ocet, mieszam. Odstawiam na kilka chwil i w tym czasie rozgrzewam tłuszcz.
Pączki nakładam łyżką, a kiedy się zrumienią wyjmuję na talerz z papierem, by lekko je odtłuścić.
Mam swoją małą metodę na takie kulkowe maluchy. Porcję ciasta nakładam na długą łyżeczkę do deserów, z niej zsuwam na metalową łyżkę do lodów. Kształtuję długą łyżeczką kuleczkę i szybki ruchem zsuwam do oleju :)


ŚNIEŻYNKI Z CIASTA NALEŚNIKOWEGO

1 szklanka mąki
3/4 szklanki mleka
1 jajko
szczypta soli

Ciasto miksuję jak na naleśniki. W garnuszku rozgrzewam olej. Zanurzam w nim metalową gwiazdkę - "foremkę" - aby się nagrzała, a następnie maczam ją w cieście i z powrotem do gorącego tłuszczu. Smażę kilka chwil, po czym, kiedy lekko ostygną obsypuję pudrem.

I jeszcze jeden przepis na prawdziwe pączki - od Elizy - w tym miejscu :)

Ps. Na dobranoc...

Wygrały jednak pączki :)


sobota, 24 stycznia 2015

Ciasto marchewkowe. Kiedy się zapominam i kiedy nabieram sił :)



" Bo żeby coś poczuć, żeby móc zrozumieć czasem trzeba się po prostu ponudzić. Czasem trzeba postudiować coś w atmosferze Kubusia Puchatka. Dać sobie czas - by w czymś utknąć, zapomnieć się w tej bibliotece, na korytarzu z książką... Nuda nie jest niczym złym o ile nie jest obojętnością..." - to słowa jednego z moich profesorów. Dziś, podczas moich drugich w życiu studiów - pierwszy raz odkrywam prawdziwą frajdę z tego co robię.

Stałam się mamą, która ledwo wyrabia się po dziecko do szkoły - bo utknęła nad tekstami z antropologii na drugim końcu miasta ;) W atmosferze, gdzie od profesorów czujesz troskę, opiekę i szacunek (a nie gwiazdorstwo i poczucie władzy...) po prostu się chce. Prawdopodonie trafiłam dobrze i w dobrym dla mnie momencie.
Kończę pierwszą sesję i mimo tego, że nie zamieniłabym tych studiów na nic innego - to są takie momenty, kiedy "krew, pot i łzy". 12 godzin zajęć, kilka zaliczeń, przygotowanie prac, nauka jezyka a w domu...cała rodzina, gdzie każdemu troszkę czgoś braknie...

Kiedy któregoś ostatniego wieczoru, bardzo późnego wieczoru, wracałam z uczelni do domu...marzyłam o tym, by schować się pod koc z wilekim kawałkiem gorącego ciasta marchewkowego. Słodko-karmelowego i ciepłego od cynamonu. Nabrać sił, zatrzymać się na chwilę.
Mam ten przepis od wielu lat.
Nie jest to z tych ciast, którym zadacie szyku. Ale cudnie smakuje i pachnie spokojnym domem :)







CIASTO MARCHEWKOWE Z KARMELEM I ORZECHAMI

1/2 szklanki oleju
4 duże jaja
2 szklanki mąki pszennej (lub innej) - przesianej
2 szklanki drobno tartej marchewki
100 g orzechów, posiekanych
150 g masy kajmakowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki sody

Piekarnik rozgrzewam do 180 st.
Firmę ( u mnie silikonowa, do babek) smaruję rozpuszczonym masłem i wysypuję tartą bułką.

W rondlu podgrzewam kajmak, dodaję posiekane orzechy.
Przesianą mąkę łączę z cynamonem, sodą i proszkiem.
Marchew sprawia, że ciasto jest dość ciężkie - dlatego przesianie mąki - pozwala mu zachować więcej puszystości.
W miesie miksera ubijam jajka na puszystą masę.
Stopniowo dodaję olej i mąkę - porcjami na zmianę. Kolejno - porcjami dodaję marchew i ciepły (ale nie gorący) kajmak z orzechami. Wszystko chwilę mieszam i przekładam do formy.

Piekę pełną godzinę - do suchego patyczka.
Nie polewam ciasta czekoladą - do kajmak i marchew - tp dla mnie i tak sam słodycz. Oczywiście - wedle uznania :)
Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...